Blog o winie pisany dość rzadko i nie w całkowitej przytomności.
RSS
sobota, 23 maja 2009
Polecam Austrię.
Po pierwsze nie jest daleko.
Po drugie - jeśli już jedziemy samochodem na narty albo na południe Europy, wygodnie o nią zahaczyć. W tym roku upewniłem się, że w Austrii naprawdę warto się napić.
Są dwa miejsca, które przetestowałem. Jadąc do Włoch lub w południową część Alp, warto zatrzymać się pod Wiedniem w okolicach jeziora Neusiedler. Lepszy wybór to jednak Wachau - okolice Krems (jedziemy w stronę Salzburga, przez Czechy - Znojmo).
Czytałem, że w okolicach tych praktycznie nie ma słabych butelek, a Wachau wraz z pobliskim Kamptalem to Mount Everest i K2 winiarskiej austrii. Dla turystów są tu miejsca zupełnie niezwykłe (i drogie) jak Hotel Loisium, ale jest też (choćby w Krems - polecam) cała masa kwater i rodzinnych hotelików. Warto ulokować się w pobliżu enoteki. Z przyczyn praktycznych wybierając dystans pieszy np. od Sandgrube 13 w Krems. Na drugi dzień po wieczorze z degustacją - pyszne austriackie śniadanko z widokiem na Dunaj.
Jak podaje Decanter niedawno po raz pierwszy w historii czerwone wino z Austrii uzyskało 95 pkt. u Parkera. Do tej pory kraj kojarzył się przeważnie z białymi Rieslingami i Grunerami Vetlinerami, teraz wybór jest coraz lepszy...
| < Maj 2009 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31